Koniec z bezkarnością w sieci. Nowe kary za patostreaming już obowiązują

Od dziś internet przestaje być strefą wolną od konsekwencji dla twórców szkodliwych treści. Zgodnie z nowymi przepisami, które właśnie weszły w życie, za zarabianie na transmisjach ukazujących przemoc, znęcanie się nad zwierzętami czy poniżanie innych, grozi kara pozbawienia wolności. Prawo surowiej traktuje również przypadki, w których ofiarami patostreamerów padają dzieci.

Podstawą do ścigania twórców patologicznych materiałów jest nowy artykuł 255b Kodeksu karnego. Uderza on bezpośrednio w osoby, które w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej decydują się na publiczne rozpowszechnianie w sieci drastycznych i szkodliwych treści. Ustawodawca precyzyjnie określił, jakiego rodzaju zachowania będą teraz surowo karane.

Sankcjami objęto przede wszystkim transmitowanie popełniania czynów zabronionych, jeśli naruszają one dobra osobiste. Na celowniku organów ścigania znajdą się również osoby publikujące akty przemocy wobec zwierząt. Co niezwykle istotne w kontekście dotychczasowych realiów internetowych, nowe prawo penalizuje także poniżające traktowanie innej osoby – i to nawet w sytuacji, gdy ofiara wyraziła na to zgodę. Za złamanie tych przepisów grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Ustawodawca przewidział jeszcze surowsze konsekwencje w przypadku, gdy nagrania i transmisje dotyczą osób małoletnich. Szczególna ochrona najmłodszych oznacza, że patostreamer, który wykorzystuje w swoich materiałach dzieci, musi liczyć się z karą od 3 miesięcy do nawet 5 lat więzienia.

Wprowadzone przepisy wysyłają jasny sygnał: nie ma zgody na przemoc i poniżanie wyłącznie dla internetowych wyświetleń i zysku, a wirtualna przestrzeń nie zwalnia z realnej odpowiedzialności karnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *