Kombinat, który stworzył miasto. Historia budowy Zambrowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego
Miasto, które prawie nie istniało
Gdy na początku lat 50. XX wieku komunistyczni planiści wybrali Zambrów na miejsce wielkiej inwestycji przemysłowej, była to miejscowość licząca zaledwie około 3 700 mieszkańców. Zniszczona podczas II wojny światowej, pozbawiona tradycji przemysłowych, wyludniona po Holocauście (przed wojną Żydzi stanowili większość ludności). I właśnie tam postanowiono wybudować fabrykę bawełny, której planowana załoga miała liczyć około 4 500 osób — więcej niż wynosiła wówczas liczba mieszkańców całego miasta.
Ta pozornie absurdalna decyzja zmieniła Zambrów nie do poznania.
Wielki plan, który ocalał przez przypadek
Zambrowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego (ZZPB) były elementem komunistycznego planu sześcioletniego na lata 1950–1955, zakładającego forsowną industrializację kraju. Pierwotne plany były znacznie ambitniejsze: w regionie miał powstać tzw. „trójkąt uprzemysłowienia” Białystok–Łomża–Ełk z elektrownią w Wiźnie, kombinatami bawełnianymi w Łomży, Ostrowi Mazowieckiej i Zambrowie, a nawet huta w Małkini.
Większość tych projektów nie doczekała się realizacji. Zadecydowała o tym… wojna koreańska. Wybuch konfliktu w 1950 roku skłonił władze PRL do gwałtownego przestawienia inwestycji na potrzeby przemysłu zbrojeniowego, wycinając ze planów większość cywilnych projektów. Zambrowski kombinat bawełniany ocalał w planach jako jeden z nielicznych.
Nowa Huta Północnego Wschodu
Symbolem komunistycznego uprzemysłowienia Polski w latach 50. jest Nowa Huta — gigantyczny kombinat metalurgiczny wybudowany pod Krakowem. Mniej znany, choć równie wymowny jest fakt, że ponad 400 km na północ, niemal w tym samym czasie, powstawał drugi kombinat — bawełniany. Propagandyści epoki ochrzcili Zambrów mianem „Nowej Huty Północnego Wschodu”, próbując budować wokół inwestycji podobny mit założycielskiego sukcesu.
Budowę rozpoczęto w 1950 roku. Oficjalna nazwa „Zambrowskie Zakłady Przemysłu Bawełnianego w budowie” została nadana zarządzeniem ministra przemysłu lekkiego w marcu 1952 roku. Pierwsze maszyny przędzalni uruchomiono 21 lipca 1954 roku — w przededniu 10. rocznicy powstania Polski Ludowej, co nie było przypadkiem. Data miała czysto propagandowy wymiar.
1 kwietnia 1955 roku zakład zmienił nazwę na ZZPB, stając się formalnie przedsiębiorstwem produkcyjnym.
Polityczne, nie ekonomiczne — kto i dlaczego wybrał Zambrów
Decyzja o lokalizacji kombinatu akurat w Zambrowie do dziś budzi pytania. Przez dekady w lokalnej społeczności krążył mit, że to zasługa Podedwornego — wysoko postawionego urzędnika komunistycznego pochodzącego z Zambrowa. Historyk dr Andrzej Zawistowski z IPN obalił tę legendę jednoznacznie: plany budowy kombinatu w Zambrowie powstały na długo przed jakimkolwiek zaangażowaniem Podedwornego, a pierwsze wzmianki wiążące go z tą inwestycją pojawiły się dopiero po 1957 roku. „Mit o Podedwornym” jest wytworem lokalnej pamięci zbiorowej, niemającym odzwierciedlenia w dokumentach.
Prawdziwe motywy były inne. Decyzja lokalizacyjna wynikała przynajmniej częściowo z przesłanek politycznych i chęci „proletaryzacji” okolicy — tereny Podlasia i Mazowsza Północnego były postrzegane przez władze jako zbyt chłopskie, zbyt religijne i zbyt słabo „urobione” ideologicznie. Duża fabryka miała przyciągnąć robotników i zmienić strukturę społeczną regionu.
Symbol zerwania ze stalinowską propagandą
Rok 1956 okazał się przełomowy dla historii ZZPB. Zakłady stały się wówczas jednym z najbardziej znanych w kraju symboli zerwania ze stalinowską propagandą sukcesu. Po śmierci Stalina i tzw. odwilży październikowej prasa i środowiska intelektualne zaczęły głośno mówić o tym, jak wielkie inwestycje planu sześcioletniego były budowane kosztem ludzkich wyrzeczeń, za cenę niskich płac i fatalnych warunków pracy.
Napięcia społeczne dawały o sobie znać też bezpośrednio. W marcu 1971 roku — w ślad za wydarzeniami Grudnia 1970 na Wybrzeżu — w ZZPB wybuchł spontaniczny strajk. Bezpośrednią przyczyną była wypłata obniżonych wynagrodzeń. Pracę przerwało łącznie 1 291 osób, czyli jedna trzecia całej załogi. Na ścianach fabryki pojawiły się napisy: „Strajk”, „Ludzie strajkujcie, bo giniemy”, „Żądamy podwyżek tyle co władzy MO”. Po kilku godzinach dyrekcji, zakładowej komórce PZPR i Służbie Bezpieczeństwa udało się opanować sytuację.
Kombinat, który zdominował całe miasto
Wpływ ZZPB na Zambrów trudno przecenić. Fabryka zatrudniała przede wszystkim kobiety — co było typowe dla przemysłu lekkiego. Fakt ten dostrzegły władze, które po uruchomieniu ZZPB zaczęły sprowadzać do Zambrowa zakłady mogące zatrudnić mężczyzn: powstały tu m.in. Mera Błonie i Państwowe Zakłady Teletransmisyjne.
Kombinat zdominował miasto dosłownie we wszystkich wymiarach:
- Demograficznie — liczba mieszkańców wzrosła z 3 700 w 1950 roku do ponad 20 100 w 1985 roku, a do 25 000 w 1990 roku. Dla porównania: Ciechanowiec i Czarna Białostocka, które przed wojną liczyły tyle samo mieszkańców co Zambrów, osiągnęły odpowiednio 5 000 i 9 000 mieszkańców.
- Gospodarczo — na koniec 1964 roku w przemyśle pracowało 4 480 mieszkańców powiatu zambrowskiego, czyli około 62% wszystkich aktywnych zawodowo.
- Edukacyjnie — w mieście rozwijano przede wszystkim szkolnictwo zawodowe, dostosowane do potrzeb fabryki. Inne kierunki były zaniedbywane.
- Urbanistycznie — cały rozwój infrastruktury miejskiej był podporządkowany potrzebom ZZPB i jego pracowników.
Cena komunistycznego sukcesu
Ta jednostronna zależność okazała się brzemienną w skutki pułapką. Gdy w latach 90. nastała transformacja ustrojowa i rynkowa, Zambrów boleśnie odczuł dysproporcje, które przez dekady narastały. Miasto zbudowane wokół jednej fabryki nie miało zdywersyfikowanej gospodarki, wykształconej kadry inżynieryjnej ani tradycji przedsiębiorczości. ZZPB po prywatyzacji przekształcono w spółkę „Zamtex”, która popadała w coraz głębsze kłopoty — zakład kilkakrotnie był tematem programów interwencyjnych w ogólnopolskiej telewizji.
Archiwum zakładowe ZZPB–Zamtex zostało w znacznym stopniu zniszczone po prywatyzacji, co utrudniło późniejszym historykom pełną rekonstrukcję dziejów kombinatu.
Gdyby nie kombinat…
Dr Andrzej Zawistowski, autor najważniejszej monografii poświęconej ZZPB, postawił prowokującą tezę: „Gdyby nie wielka fabryka wzniesiona w latach 50., nasze miasto liczyłoby dziś 7–8 tysięcy mieszkańców.” I trudno się z tym nie zgodzić — historia Ciechanowca i Czarnej Białostockiej pokazuje, jak wyglądałby alternatywny Zambrów bez przemysłowej interwencji.
W 1977 roku ZZPB otrzymały oficjalną nazwę upamiętniającą przewrót bolszewicki: zakładom nadano imię Rewolucji Październikowej. Uzasadnienie ministerialnego zarządzenia głosiło, że kombinat został wybudowany „w oparciu o przyjaźń i pomoc Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich”.
Dziś po ZZPB pozostały wspomnienia, kilka starych budynków i książka Zawistowskiego — dostępna bezpłatnie w formie e-booka na stronach Instytutu Pamięci Narodowej. To jedna z nielicznych tak rzetelnych i szczegółowych monografii poświęconych temu, jak komunistyczna industrializacja zmieniała małe polskie miasta — na dobre i na złe.
Źródła: Andrzej Zawistowski, „Kombinat. Dzieje Zambrowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego – wielkiej inwestycji planu sześcioletniego”, IPN, Warszawa–Białystok 2009; Oficjalna historia miasta Zambrów (zambrow.pl); Dzieje.pl / IPN.
Zdjęcia: Tadeusz Krassowski

Dokładnie tak awans społeczny ludmosci trwa do dzisiaj ja żłobek zzpb przedszkola podstawówka 1000szkol na tysiąclecie ogólniak i studia Wrocław moje koleżeństwo to kierunek Białystok gdyby nie komuchy nie byłoby zambrowa mój stryj miał gospodarkę a dorabiał w fabryce i miał emeryturę